Bill: Hej, masz pozyczyc szczotke do wlosow?
Gdy tak szedl, szedl, szedl nagle zjaral sie, ze czegos mu brakuje. Stanol jak wryty i zaczol przeszukiwac kieszenie, bluze, a po chwili zaczol grzebac i w zielonej czapce, ktora mial na glowie. Gdy juz sie obszukal pomyslal jednak, ze wszystko co powinien miec ma (czyli np. fajki, piwo, kondomy itp.) po czym znow ruszyl w smiertelnie ciezka podroz (przy, ktorej mozna co najwyzej zatruc sie wlasnym bakiem) do swojego pokoju. Po drodze potknol sie jeszcze pare razy o swoje sznurowki, ktorych widocznie nie chcialo mu sie zawiazac (albo co gorsza nie umial ich zawiazac). Gdy juz doszedl do pokoju zmeczony i spocony (po niezwykle meczocaj podrozy, ktora miala z 10 m) chcial juz otworzyc drzwi (no i zas “drzwi”!), ale kapnol sie, ze nie ma karty zeby je otworzyc wiec zapukal (jaki dobrze wychowany, jak milooo). Po chwili bezczynnego stania przed drzwiami postanowil zapukac jeszcze raz… Gdzies po 5 minutach Tom porzadnie sie wkurzyl i zamiast pukania postanowil isc w slady Billa i zaczol walic piesciami drzwi. Nagle zza dzrwi uslyszal glos Evki.
Evka: Czego kuurwa?!
Spytala tak jakby zaspanym glosem.
Tom: Otwieraj lafiryndo!
Evka: Bo co ?
Tom: Bo stoja tu jakies dobre 10 minut.
Powiedzial zalacym sie glosem.
Evka: Masz pecha ofiaro! Trzeba bylo brac karte!
Powiedziala po czym poszla otworzyc drzwi Tomowi. Wygladala troche idiotycznie (zreszta jak zwykle) poniewaz ledwo co wstala wiec jej krotki wlosy staly (ekhem.. STALY) we wszystki mozliwe strony swiata. Tom popatrzal sie na nia i stwierdzil glupio….
Tom: Wygladasz jak “idz stad i nie wracaj”…
Ale Evka sie nie dawala.
Evla: A ty… Jak “idz po wodke, oddaj ja i spierdalaj jak najdalej”!
Powiedziala i zamknela drzwi pred nosem Toma. On stal tak chwile jak wryty, ale po chwili pozbieral sie do kupy (czy tak do sikow) i krzyknol.
Tom: Ej! Wpusc mnie wiedzmo!
Evka: No dobra juz dobra!
Stwierdzila i wpuscila Toma do pokoju po czym dodala..
Evka: Ale nie naswin mi tutaj!
Tom szybko wbiegl do pokoju i pobiegl do lazienki. Gdy tylko do niej weszedl zamknol sie na zasuwke i usiadl na brzegu wanny. Po chwili wyciagnol z kieszeni mala torebeczke (nie, nie byl to kondom), wstal z wanny (jeszcze przy okazji walnol glebe) i podeszedl do lustra. Rozerwal torebeczke i wysypal na dlon jakis proszek po czym przysunol go do nosa i wciagnol. Gdy juz to zrobil wyszedl caly nabuzowany z lazienki i usiadl na lozku po czym zasnol.
***
W tym samym czasie u Billka pedofillka
Gdy szedl w strone swojego pokoju na jego nieszczescie spotkal Ale szablozebna, ktora postanowila skozystac z okazji i zagadac do Billa.
Ala szablozebna: Billus, czeeesc.
Powiedziala swoim piskliwym glosikiem. Bill looknol na nia z pot wilka i odburknol.
Bill: Czesc.
Ala szablozebna: C taki ponury jestes ?
Spytala i odgladzila jego wlosy z czola. Bill odrazu odepchnol ja (moze niezbyt mocno, ale zawsze cos) i zaczl sie wykrecac od dalszej rozmowy.
Bill: Koniu.. To znaczy Alu, wiesz ja musze isc bo… Bo gazy mnie meczom!
Stwiedzil szybko nie zastanawiajac sie nad tym.
Ala szablozebna: Gazy ? Masz tu Manti Gasstop!
Powiedziala, dala Bilowi opakowanie Manti (…) i zrobila swoja znana “Konska mine”. Bill spojzal na nia z obrzydeniem, a Szablozebna sie troszke speszyla.
Ala szablozebna: Co sie tak patrzysz ?
Bill: Yyy…
Wykrztusil z siebie zaklopotany dziwnym pytaniem Szablozebnej.
Ala szablozebna: Mam cos pomiedzy zebami ?
Spytala ponownie i zaczela grzebac w… Zebach. Bill juz nie potrafil sie powstrzymac i wybuchl glosnym smiechem. Gdy Ala zobaczyla brechty Billa zaczela palic cegle i zmyla sie z jego drogi po czym pobiegla speszona do swojego pokoju… Szczesliwy i uradowany Bill podazyl pewnym krokiem do pokoju lecz jego wolnosc nie trwala dlugo. Nagle doczepila sie do niego mala, gruba laseczka o imieniu Inga z blond wlosami na mange (mogla se przynajmnien przefarbowac na czarny) i odrazu gdy tylko zobaczyla Billa zaczela wzeszczec jak glupia i blagac Billa o autigraf, fotke itp.
Inga: O Bozee!!!
Bill spojzal na nia dziwnie po czym spytal.
Bill: Cos sie stalo, boli cie cos?
Inga: B-Bill to ty?!
Zajakala sie euforicznie.
CDN
Dobra napisalam cos bezsensownego i krotkiego bo jeszcze niedziela
Sorrka, ze krotko i troche dramatycznie (look na scene z Tomem). Wybaczycie ?! No to teraz fotki
Georg: Bill sie chyba schlal.
Tom: No ma taka dziwna mine.
Gustav[pytas sie z troska w glosie]: Billus kochanie dobrze sie czujesz, potrzbujesz czegos ?
Bill[drze sie belkoczac]: Broooooooowca! Woooooodki! Winkaaaa!
Tom[mysli]: A mowia, ze ja duzo pije…:/
Glupia bila nie leciala do dolka! Jebac bilard ide na browara!
Jesus Georg nie szalej tak bo sie zapocisz i przeziebisz… O matko! Juz sie zapociles O_o
Lozesz kurwa! Strune szlag trafil! I co ja teraz powiem mamie ?
(p.s. jakie kurwa Stopka ? Drapnelam to z innego bloga
Nie lubie tej Stopki
