Evka
Evka miala juzdosc glupich zachowan Toma wiec postanowila odciac sie od swiata czyli… Podlubac se w nosie. Tom przez chwile dziwnie sie jej przyglaadal bo nigdy by nie podejzewal, ze Evka ma w ogole nos!
Evka: Co sie gapisz jeleniu ?
Spytala poirytowana lecz Tom nic nie odpowiedzial tylko dalej stal (stal
) i nic nie mowil.
Evka: Kurwa, przestan sie gapic!!
Krzykla i strzelila Tomowi przez morde, a on wyladowal na czarnej posadzce windowej ![]()
Tom: Wow, prawie jak Chuck Norris…
Stwierdzil cicho.
Evka: Baa.
Wtracila dumna, a Tom na to…
Tom: Prawie robi wielka roznice.
Evkce zrobilo sie troche lyso po tym co powiedzial jej Tom wiec postanowila zamknac sie na chwile lecz dlugo to milczenie nie potrwalo…
Evka: Jak masz zamiar wyjsc z tej windy ?
Spyatala z nie pewnosca w glosie.
Tom: W ogole nie mamzamiaru!
Stwierdzil na loozie.
Evka: Jak to kurwa nie masz zamiaru ?
Tom: No normalnie, dobrze mi w tej windzie.
Stwierdzil, zrobil jaies dziwne wygiecie, podrapal sie po zadku i… Zgaslo swiatlo O_o
Evka: Niech mi ktos wytlumaczy czemu jak winda sie zacina to gasnie swiatlo i nie ma zasiegu w komorkach ?
Tom: Czy to pytanie jest podchwytliwe ?
Podpytal glupkowato.
Evka: Ta podchwytliwe jak chuj!
Tom: Nie klnij tyle, bo do spowiedzi bedziesz musiala isc!
Upomnial Evke i usiadl se na ziemi.
Evka: W windzie ?
Tom: No!
Evka: A kto bedzie ksiedzem ?
Tom: Ja!!
Krzyknol podnoszac przy tym reke do gory i machajac nia we wszystkie mozliwe strony swiata.
Evka: Pojebalo cie, ty jestes konfensjonalem!
Stwierdzila i usiadla na drugim koncu windy. Nagle Tom zaczol se podspiewywac…
Tom: Umyje se pena mydelkiem Fa, bedzie mi pachnial sialalalala.
Evka spojzala na niego spod kaptura, ktory nasunol jej sie na banie i powiedziala.
Evka: Ty wiesniaku!
Tom: Co ?
Spytal wkladajac sluchawki od Ipod’a do uszu.
Tom: “Umyje se pena mydelkiem Fa” ??
Tom: Czy cos ci sie KURWA nie podoba ?
Spytal z komiczna mina.
Evka: Hmm…
Wymamrotala cicho, szybkim gestem wyszarpala Tomowi sluchawki z uszu i wsadzila je do swoich po czym zamarla.
Evka: C-co to jest ?
Spyata z ostrym zdziwieniem w glosie.
Tom: Nic dla ciebie!!
Krzyknol i probowal wyrwac jej sluchawki, ale Evka zwiala razem z Ipod’em na drugi okniec windy. Po chwili wsluchiwania sie w “muzyke” jaka Tom mial w Ipod’ie Evka wbuchla smiechem.
Tom: No co ? Z czego sie smiejesz ?
Spytal zawstydzony.
Evka: Z czego ? Stary co to sa za jeki ?
Tom: Jeki ?
Evka: Tak, jeki…
Wymamrotala cicho i zas zaczela sie brechtac jak skonczona warjatka, ale po chwili sie powstrzymala i spytala rozbawiona.
Evka: Nagrywasz odglosy jakie sa zwiazane z pieprzeniem sie ?
Tom: A-ale…
Evka: To twoja laska tak drze morde ? Boze jeczy jakby jej cycki odrywali… Ma podobny glos do Kingi, no ladnie molestowanie nie letnich.
Tom zaczol palic cegle i zabral Evce IPod’a po czym cicho, bez zadnego gadanie usiadl na tylku i zaczol grozic Evce, ze ja wyda.
Tom: No i z czego sie nabijasz ?
Spytal wkurzony.
Evka: Czy ja sie z czegos nabijam ?
Spytala po czym wyciagla swoja MP3 z kieszeni i juz chciala wlozyc sluchawki do uszu, ale Tom jej je wyrwal.
Tom: Czego ty kurwa sluchasz ?
Spytal ironicznie.
Tom: Jaka siara!
Stwierdzil po czym zapytal Evki.
Tom: A co to w ogole jest za piosenka.
Evka spojzala na Toma jak na skonczonego kretyna i powiedziala na loozie.
Evka: Jak ci powiem to cie zczysci na mietowo!
Tom: No mow nie baw sie w Matke Terese z Kalkuty!
Evka: Leb’ Die Sekunde.
Stwierdzila i zaczela sie lac, a Tom zamknol paszcze i oddal jej MP3 po czym wlaczyl swoje “jeki” i obydwoje juz nic nie mowili…
***
Po jakis 2 godzinach lezenia na ziemi Bill zaczol sie powoli budzic i wracac do siebie. Poczatkowo nie pamietal gdzie jest, ale jego niezawodna pamiec powrocila i przypomnial sobie jak to Tom przypierdolil mu z piachy w morde. Po przemysleniach zwiazanych z przeszoscia posatwnowil wstac z ziemi i podjarac se szluga
U niego szlugi nazywaja sie Malboro. No to czyli podjaral se Malboro i zeszedl schodami w dol do baru. Gdy juz dotarl do wyznaczonego sobie celu usiadl przy ladzie i zaczol bawic sie paznokciami. Po chwili usiadla obok niego cudowna ruda pieknosc z zezem, okularami a’la Kidler z “Daleko od noszy”, dlugiej kiecce z epoki kamienia lupanego i zielono-srakowatej bluzeczce z napisem “Tanie wino jest dobre bo jest tanie i dobre”. Bill poczatkowo sie przerazil tym oto widokiem i chcial juz wiac lecz jakos sie powstrzymal i postanowil przetrwac zle chwile.
Bronchilda: Czesc Broncia jestem!
Przedstawila sie Billowi i wyciagla w jego strone ochydna rudo owlosiona reke.
Bill: Bill jestem.
Powiedzial niepewnie wyciagajac z obrzydeniem reke i pdoajac dlon Bronci.
Bronchilda: Ty jestes tym wokalista z Tokio Hotel ?
Spyatala sympatycznie.
Bill: Tak… To znaczy nie!
Bronchilda: To jak w koncu jestes czy nie ?
Bill: No nie jestem… Znaczy jestem, a sam juz nie wiem!
